Jesienna trasa

Okazuje się, że ostatnie dni września nie stoją na przeszkodzie, aby wrzucić w „lusterko” 118km i bez większych kłopotów oblecieć wyznaczone kilometry.

Chwilę po wyczepieniu znalazłem komin, który od spokojnego 0,5 m/s rozkręcił się do 2-3 m/s. Pierwszy komin dał nawet poczucie, że jest wyjątkowo dobrze i bez zwlekania skierowałem się na południe. To był błąd, bo nie wykręciłem „sufitu” i w trakcie przelatywania przez obszary zaskakująco silnych duszeń ryzyko „pola” tuż po starcie rosło z każdą minutą. Ostatecznie wróciłem nad lotnisko na wysokości ~350m i tym razem poprawiłem wcześniejszy błąd.

Potem już było tylko lepiej. Kominy poniżej 1 m/s w zasadzie pomijałem i skupiłem się na tych powyżej 2-3 m/s. Mimo, że trasa była wyłożona w poprzek szlaków, a pomiędzy szlakami bywały kilku-kilometrowe obszary duszeń powyżej 3-4 m/s, trasa szła całkiem sprawnie. „Korytarz wylotowy” na Kaszuby funkcjonuje doskonale. Jesienne podstawy na wysokości 1700m-1800m pozwalały na bezproblemowe dotarcie do wszystkich PZ’tów, a dolot z ostatniego punktu „186ZBLEWO”, był wręcz gwarantowany.

Lato w tym roku mieliśmy wyjątkowo długie i upalne, dlatego tym większe zaskoczeniem była odczytana temperatura powietrza pod chmurami. Na dużych wysokościach termometr wskazywał -2°C . Dopiero świadomość otoczenia spowodowała, że w kabinie zrobiło się jakby chłodniej.

Jesień na nadbałtyckich równinach pozwala na bardzo uczciwe latanie po trasach. Kryzysy termiczne nie są tak częste jak latem i największą trudnością jest przewidzenie końca termicznego dnia.

Zdecydowanie warto ubrać się cieplej, aby podziwiać niespotykaną nigdzie indziej panoramę Trójmiasta, Zatoki Gdańskiej, Zalewu Wiślanego i samego Helu, który okazuje się być tuż ” za rogiem”.

Piotr.